ZSP

ZSP, czyli Zrzeszenie Studentów Polskich powstało w kwietniu 1950 r. Od początku był to samorząd studencki zajmujący się warunkami bytowymi studentów, organizowaniem wypoczynku i wczasów oraz kreowaniem kultury studenckiej. Po 1956 roku ZSP odrzuciło niezbyt zresztą uciążliwą, ale realną kuratelę polityczną, a organizacja ta stała się otwarcie „niezaangażowana” i… masowa. Należało do niej, na własne życzenie, około 85% środowiska studenckiego. Członków rad wszystkich szczebli uczelnianych wybierano bezpośrednio. Obowiązywała zasada rotacji – wszelkie funkcje sprawować można było najwyżej dwie kadencje. Działalność ZSP w tych latach zaskakiwała różnorodnością form i jakością. Nie tylko w kulturze, turystyce czy rozdziale pomocy uczelni, ale też, w granicach przewidzianych prawem, działaniami gospodarczymi. Na przykład studencką spółdzielczością pracy.
Gdy po trzecim roku uporałem się z nauką i wypracowałem sobie sposób efektywnego studiowania (obecność na wszystkich wykładach z dokładnym notowaniem i szerokie korzystanie w razie potrzeby z konsultacji prowadzących zajęcia) okazało się, że mam wiele czasu wolnego. W naturalny sposób doszedłem więc do pomysłu, by zaangażować się w działalność ZSP.
Wracam do tematu. Po trzecim roku moja średnia była już na tyle wysoka, że uzyskałem stabilność studiowania i ochotę na dodatkowe przedsięwzięcia. Zapytałem więc naszych działaczy ZSP na Wydziale, w czym mógłbym działać. Odpowiedzieli mi krótko: zorganizuj jakąś imprezę, np. kulturalną lub turystyczną, która zainteresuje wielu studentów. Więc zacząłem myśleć i wymyśliłem PAFON.
Nie rozwijam na razie tego skrótu. Otóż przypomniałem sobie, że nasza telewizja wykorzystuje z akceptacją cenzury wiele filmów oświatowych spoza krajów socjalistycznych. Były one poświęcone zazwyczaj kulturze, osiągnięciom naukowym lub historii wielu krajów zachodnioeuropejskich. W filmach tych nie było nachalnej propagandy. Miały natomiast wysoki poziom artystyczny. A my, w nowym gmachu Elektroniki przy ulicy Nowowiejskiej dysponowaliśmy dużym nowym audytorium, w którym była kabina operatorska z profesjonalnym projektorem 16 mm, elektrycznie sterowanymi zasłonami i ekranem rozwijanym zdalnie nad tablicami. Mój pomysł był więc taki, by filmy te wypożyczać i wyświetlać w godzinach powykładowych, wtedy, gdy w audytorium nie było już zaplanowanych wykładów. Z wolnym wstępem dla wszystkich!. To mogło się udać, bo w tych czasach wszystko co zachodnie spotykało się z powszechnym zainteresowaniem.
Ustaliłem telefonicznie, że filmy takie każda instytucja może wypożyczać za darmo w ośrodkach kulturalnych i informacyjnych różnych krajów. Problem polegał jednak na tym, że prywatne odwiedziny obywatela PRL we „wrogiej” ambasadzie było odnotowywane w Służbie Bezpieczeństwa PRL. Wpadłem więc na pomysł zalegalizowania tych ewentualnych wizyt. Zwróciłem się więc w imieniu ZSP do Rektora PW, by wydano mi pismo informujące, że kontaktuję się z ambasadami w imieniu Uczelni. Przedstawiam fotokopię tego pisma.

Upowaznienie
Ostrożne pismo JM Rektora

Warto zwrócić uwagę na słowo „jednorazowego”. Kilkukrotne odwiedzenie jakiekolwiek zachodniej ambasady było bowiem już niezbyt bezpieczne, mimo upoważnień.
W krótkim czasie udało się wypożyczyć kilkadziesiąt filmów. Akcja mogła ruszyć. Ale jak zapewnić publiczność? Nikt przecież nie wiedział, że będą w ogóle wyświetlane jakieś filmy. Na dodatek inicjatywa dotycząca filmów oświatowych nie byłaby zapewne dostrzeżona przez kolegów.
Głównym powodem chęci opisania tych wydarzeń był właśnie mój oryginalny pomysł rozpropagowania akcji. Nie wiem skąd pomysł ten przyszedł mi do głowy. W efekcie zrealizowałem byłem chyba pierwszą w socjalistycznej Polsce profesjonalną akcję reklamową. Otóż dwa tygodnie przed planowanym premierowym pokazem filmowym zacząłem umieszczać na stałych tablicach informacyjnych kartki A4 z samotnym napisem PAFON. Potem rozwieszałem także na żyłkach ręcznie wykonane plakaty z tym napisem, nawet wielkości B1. Było ich w gmachu Elektroniki dużo, pojawiały się codziennie w innych miejscach.
Na początku było spokojnie. Ale już po czterech dniach wszyscy, zarówno kadra jak i studenci pytali się nawzajem: – co to jest ten PAFON? Nikt nie wiedział. Podejrzewano prowokację, nawet polityczną. Pracowali donosiciele, służby wydziałowe itd. Ale na wszelki wypadek plakatów nikt nie zrywał. Sądzono bowiem, że może to inicjatywa z Gmachu Głównego? Po 10 dniach wszyscy już plotkowali na jeden temat: co to jest do cholery ten PAFON?
W dzień premiery, była to chyba środa, bardzo rano osobiście umieściłem nad głównymi schodami wejściowymi do budynku długi transparent:

Przegląd Aktualnych Filmów Oświatowo-Naukowych PAFON. Premiera dziś, o godz. 17.00, w audytorium…

Frekwencja była 200-procentowa i trwała. PAFON istniał jeszcze prawie dwa lata, aż do momentu, gdy wyczerpaliśmy wszystkie ciekawsze filmy jakimi dysponowały ambasady i zagraniczne ośrodki kulturalne w Warszawie. Pokazy były lubiane, gdyż filmy były naprawdę bardzo ciekawe. Zwłaszcza holenderskie. Do dziś pamiętam znakomity 1,5-godzinny film o Rembrandcie i jego obrazach, który wzbudził we mnie na całe życie szacunek do jego malarstwa i malarstwa w ogóle. Potem organizację pokazów twórczo przekształcili moi koledzy tworząc Kino Filmów Krótkometrażowych „KaFKa”, a po kilku latach Dyskusyjny Klub Filmowy „KAFKA”. Działalność miłośników sztuki filmowej zanikła dopiero w połowie lat 70-tych.

Działacz
Sukces PAFON-a spowodował, że wygrałem najbliższe wybory na przewodniczącego Rady Wydziałowej ZSP, a po pierwszej kadencji kandydowałem i zostałem wybrany do Rady Uczelnianej ZSP PW. Przez 2 lata pełniłem funkcję szefa Komisji Kultury ZSP na Uczelni. Na następną kadencję już nie startowałem, bowiem musiałem poświęcić się w pełni pracy naukowej w macierzystym Instytucie Podstaw Elektroniki Wydziału Elektroniki PW. Szef Instytutu bowiem przywołał mnie do porządku, czyli do pracy..
Działanie w Komitecie Wykonawczym Rady Uczelnianej ZSP Politechniki Warszawskiej było w zasadzie administrowaniem, Moim obowiązkiem, jako szefa komisji kultury było wspomaganie, ale i nadzorowanie działalności kilkunastu klubów studenckich, w tym Stodoły, Zespołu Pieśni i Tańca PW, Chóru Politechniki i wielu innych jednostek kulturalnych na Uczelni. Oczywiście starałem się tak jak inni „szefowie branżowi” Rady Uczelnianej robić to starannie, ale i na luzie, z humorem. Poniżej dwie migawki ilustrujące tą działalność.

KWRU700

Komitet Wykonawczy Rady Uczelnianej ZSP PW. Wyżej: cotygodniowa narada w sprawach bieżących. Niżej: kontrola balu sylwestrowego. Kontrolowanie in vitro większych imprez (organizacja, finanse, porządek, pijaństwo itp,) należało do naszych obowiązków, ale nie trzeba było tego robić grupowo, raczej komisyjnie. Jednak w przypadku bali sylwestrowych w naszych klubach zrobiliśmy to raz niecodziennie. Na własny koszt wypożyczyliśmy z jakiegoś teatru mocno zużyte fraki oraz stare stylowe suknie dla naszych żon lub dziewczyn. I tak odwiedziliśmy wszystkie przez nas nadzorowane imprezy w ciągu jednej nocy. Bez zapowiedzi…