30 km piechotą

Chyba w 1950 roku rodzice wpadli na „znakomity” pomysł by wysłać mnie (7) i brata (11) na kolonie, gdzieś w okolice Jeleniej Góry. Były to tereny, których nie dotknęły działania wojenne, ponieważ armie marszałka Koniewa parły z Krakowa wprost na Berlin, omijając Wrocław.
To był koszmar, taka wczesna służba wojskowa lub kompania karna. Ale po trzech tygodniach zostaliśmy przywiezieni do Warszawy. Niestety, na punkcie zdawczym nie było naszych rodziców. Okazało się później, że mieli byli oni zawiadomieni o odbiorze dzieci, ale na dzień następny. Przyjechaliśmy więc z kolonii, ale nikt na nas nie czekał. Zostaliśmy sami.
Fantazji nam jednak nie brakowało. Postanowiliśmy wracać do domu, do Podkowy  Leśnej pieszo, idąc wzdłuż torów kolejki EKD  (nawiasem mówiąc najwcześniej uruchomionej w powojennej Warszawie komunikacji publicznej). Pierwszy etap był łatwy – do końcowej stacji na Nowogrodzkiej róg Marszałkowskiej mieliśmy blisko, tylko około kilometra. Szybko ruszyliśmy dalej. Przechodziliśmy przez kolejne ulice i stacje. Po 10 km drogi przy torach musieliśmy odpocząć na stacji Opacz.
Szczerze mówiąc mieliśmy dość. Przed nami był jeszcze kawał drogi (18 km). Siedzieliśmy więc na  ławce i zastanawialiśmy się co robić. Nagle przyjechała kolejka, z której wysiadło kilka osób. Jedna z wysiadających kobiet podeszła do nas i zapytała dlaczego tu siedzimy – sami i po co. Gdy dowiedziała się, że wracamy pieszo z Warszawy do domu w Podkowie Leśnej bo nikt nas nie odebrał z kolonii i nie mamy pieniędzy na bilet, bez wahania wsadziła nas po prosu do kolejnej kolejki, wykupiła u konduktora bilety i poleciła nas jego opiece.

KolejkaEKDStara
Kolejka EKD (póżniej WKD) na Ochocie. (fot. nn)

Dojechaliśmy więc szczęśliwie i skutecznie dzięki nieznanej nam życzliwej kobiecie. W domu było całkowite i zaskoczenie. Pamiętam je do dziś!
Kolejka EKD była zresztą królową polskich kolei podmiejskich na przestrzeni całego ostatniego stulecia, a dla mnie pierwszym świadomym środkiem komunikacji. Była też jednym z pierwszych elementów normalizacji życia po wojnie. Charakterystyczne kwakliwe dźwięki jej sprężarek powietrza do hamulców mam w uszach do dziś